Napoli i Roma zremisowały 3:3 w emocjonującym spotkaniu Serie A. Mecz przyćmiła czerwona kartka dla Massimiliano Allegriego, który ostro skrytykował sędziów i nawiązał do ubiegłorocznej walki o awans do Ligi Mistrzów.
Sześć goli i czerwona kartka dla Allegriego
Na stadionie Diego Armando Maradony kibice zobaczyli sześć bramek. Napoli prowadziło już 2:0, ale Roma doprowadziła do remisu. Gospodarze ponownie wyszli na prowadzenie, jednak goście ustalili wynik na 3:3 w końcowych minutach.
Jednym z głównych tematów po spotkaniu była sytuacja przy linii bocznej. Allegri został odesłany na trybuny po interwencji sędziego Colombo. Trener Napoli uznał, że kara była zbyt surowa, i nie krył rozczarowania decyzjami arbitra.
„Czwarty sędzia zawołał głównego arbitra i od razu pokazano mi czerwoną kartkę, chociaż nic nie powiedziałem. Następnym razem po prostu usiądę na ławce i nie będę się ruszał. Wygląda na to, że wyrzucają mnie, gdy tylko wstanę” – powiedział Allegri.
Szkoleniowiec przypomniał również o wcześniejszych karach i zarzucił sędziom nierówne traktowanie trenerów w Serie A. „W zeszłym roku zapłaciłem 80 tysięcy euro grzywny. Może najlepiej będzie, jeśli w ogóle nie będę wychodził na boisko. Widzę, jak inni ciągle gestykulują i robią, co chcą, a mimo to unikają kar” – dodał.
Allegri nawiązał do walki o Ligę Mistrzów
Do kolejnej kontrowersyjnej wypowiedzi doszło po zakończeniu oficjalnej konferencji prasowej. Wychodząc z sali, Allegri rzucił: „W zeszłym roku włożyli im Ligę Mistrzów do kieszeni. Wciąż ta sama historia!”
Było to nawiązanie do ubiegłorocznej walki o awans do Ligi Mistrzów. Roma, prowadzona przez Gian Piero Gasperiniego, wywalczyła wówczas miejsce w rozgrywkach kosztem Milanu, którego trenerem był Allegri.
Napoli przystąpiło do spotkania po wymagającym meczu w europejskich pucharach i zwycięstwie 3:2 nad Bodø/Glimt. Mimo straty dwóch punktów Allegri dostrzegł pozytywy w grze swojego zespołu.
„Drużyna zagrała dobrze, także w defensywie, przeciwko bardzo mocnemu rywalowi. Jeśli utrzymamy takie podejście, na pewno awansujemy w tabeli. Od teraz chcę pełnego nacisku w ataku. Jestem gotowy, byśmy grali nawet czterema napastnikami. Być może w tej chwili nie jestem wystarczająco spokojny, by dokładnie przeanalizować mecz. Przepraszam, ale nawet po 25 latach pracy w tym zawodzie mam prawo popełnić błąd” – podsumował trener.
