Mistrzostwa Świata 2026 budzą ogromne zainteresowanie na długo przed rozpoczęciem pierwszego meczu. Gianni Infantino poinformował, że wszystkie 104 spotkania zostały już wyprzedane.
Rekordowa liczba meczów, nowy format i organizacja w trzech krajach sprawiają, że frekwencja może przejść do historii. Tak wysoki popyt oznacza spore wyzwania logistyczne, ale też potwierdza, że mundial pozostaje najważniejszą imprezą piłkarską na świecie.
Rekordowy popyt na bilety zapowiada historyczną frekwencję na stadionach
Gianni Infantino poinformował, że wszystkie 104 mecze mundialu mają zostać wyprzedane. Choć sprzedaż wciąż trwa, skala zainteresowania już teraz jest bezprecedensowa.
W ciągu czterech tygodni wpłynęło około 508 milionów zgłoszeń na blisko siedem milionów dostępnych miejsc. Wnioski pochodziły z ponad dwustu krajów, co pokazuje realny, a nie tylko deklaratywny, globalny zasięg turnieju.
Turniej zostanie rozegrany w trzech państwach: USA, Meksyku i Kanadzie. Taka konfiguracja zwiększa logistyczne wyzwania, ale też przyciąga dodatkową uwagę.
FIFA zakłada obecność około siedmiu milionów kibiców na stadionach oraz nawet 20–30 milionów odwiedzających w miastach gospodarzy. Szacunki mówią o około 185 tysiącach pełnoetatowych miejsc pracy związanych z organizacją wydarzenia. W samych Stanach Zjednoczonych wpływ ekonomiczny może sięgnąć 30 miliardów dolarów, obejmując turystykę, transport, gastronomię i usługi związane z zabezpieczeniami.
FIFA prognozuje przychody na poziomie co najmniej 11 miliardów dolarów. Środki te mają zostać przeznaczone na rozwój futbolu w 211 federacjach członkowskich. Kluczowe będzie jednak to, czy impuls finansowy i infrastrukturalny utrzyma się także po zakończeniu turnieju. Skala wydarzenia sugeruje, że jego skutki wykroczą daleko poza sam sport.
Najwięksi faworyci turnieju
Oczekiwania wobec najsilniejszych reprezentacji są wyjątkowo wysokie, ponieważ mundial 2026 ma być długi, wymagający i rozgrywany w specyficznych warunkach logistycznych. Właśnie dlatego w gronie kandydatów do tytułu powtarzają się te same trzy nazwy. Według prognoz z zakłady bukmacherskie Hiszpania jest wskazywana jako główny faworyt, a tuż za nią plasują się Anglia i Francja.
Hiszpania ma dziś za sobą argumenty, które trudno zignorować. Finał Euro 2024 wygrała w sposób przekonujący, a w ostatnich dużych turniejach regularnie potwierdzała, że potrafi kontrolować mecz i wytrzymać kluczowe momenty.
Francja z kolei dysponuje być może najgłębszym zapleczem talentów. Kylian Mbappé i Ousmane Dembélé potrafią rozstrzygać spotkania jednym zrywem, a tuż za nimi rośnie kolejna fala zawodników, którzy wchodzą do reprezentacji bez kompleksów: Désiré Doué, Michael Olise, Bradley Barcola czy Rayan Cherki.
Anglia od dekad żyje ze świadomością, że dysponuje wysoką jakością, jednak tytułu wciąż jej brakuje. Thomas Tuchel zastąpił Garetha Southgate'a, co oznacza zmianę podejścia i nowy sposób budowania zespołu. Dla niego to pierwszy poważny sprawdzian w rozgrywkach reprezentacyjnych, jednak jego doświadczenia z futbolu klubowego nie da się zlekceważyć.
Drużyny, które mogą sprawić niespodziankę
Rozszerzony format z 48 reprezentacjami zwiększa przestrzeń dla zespołów, które dotąd rzadko przebijały się do decydujących faz turnieju. Przy takiej liczbie meczów i zróżnicowanych grupach margines błędu dla faworytów maleje, a dobrze zorganizowane drużyny mogą wykorzystać moment zawahania rywali na swoją korzyść.
Senegal ma ku temu konkretne argumenty. Ostatnie lata przyniosły tej reprezentacji stabilność i powtarzalność wyników. Dwukrotne mistrzostwo Afryki zdobyte w krótkim odstępie czasu nie było przypadkiem. Sadio Mané pozostaje liderem, lecz zespół nie opiera się wyłącznie na nim.
Maroko z kolei udowodniło w Katarze, że potrafi grać bez kompleksów przeciwko europejskim potęgom. Półfinał mundialu nie był efektem jednego meczu, lecz konsekwentnej taktyki i dyscypliny w defensywie. Obecna kadra zachowała trzon tamtej drużyny, a doświadczenie zdobyte w poprzednim turnieju może przełożyć się na większą pewność w fazie grupowej.
Ogromny wpływ turnieju na gospodarzy i światowy futbol
Frekwencja zapowiadana na 2026 rok oznacza znacznie więcej niż tylko sportowe widowisko. Miliony odwiedzających przełożą się na ruch w hotelach, restauracjach i transporcie. Infrastruktura przygotowywana na potrzeby turnieju będzie wykorzystywana także po jego zakończeniu.
Dla FIFA to również moment wzmocnienia globalnej pozycji federacji. Dochody z turnieju mają wspierać projekty szkoleniowe i infrastrukturalne w mniejszych federacjach. W praktyce oznacza to inwestycje w akademie, szkolenie trenerów i programy młodzieżowe.

