Vinícius Júnior został zawieszony na cztery mecze ligowe. Po spotkaniu Ligi Mistrzów z Romą, wygranym przez Real Madryt 4:3, Brazylijczyk skrytykował sposób ogłoszenia decyzji i zasady sędziowania, a także przyznał, że jest niezadowolony ze swojej formy.
Vinícius Júnior nie zgadza się z decyzją
Piłkarz dowiedział się o karze w dniu meczu, gdy przyjechał na stadion. W rozmowie z dziennikarzami zarzucił władzom, że nie wyjaśniły zawodnikom nowych przepisów.
„Mieli cały dzień, żeby ogłosić decyzję, a przekazali mi ją dopiero wtedy, gdy przyjechałem na stadion. Nie rozumiem, dlaczego zrobiono to w ten sposób. Przepis jest zupełnie nowy i nikt nam niczego nie wyjaśnił. Zazwyczaj przedstawiciele sędziów lub ligi przychodzą, by omówić zmiany, ale w tej sprawie nie powiedziano nam absolutnie nic. Ostatecznie czerwona kartka jest dla mnie, bo tak jest najłatwiej” – powiedział Brazylijczyk.
Vinícius odniósł się również do sytuacji, która doprowadziła do jego wykluczenia. „Próbowałem uwolnić się od zawodnika przede mną i zahaczyłem go za włosy. Nigdy nie zachowywałem się agresywnie wobec kolegi z boiska. Zawsze staram się zachować spokój. Ciągle jestem kopany i faulowany, a na koniec kartkę zawsze dostaję ja” – stwierdził.
„Wolę, żeby krytyka spadała na mnie”
Napastnik skomentował także gwizdy, które usłyszał z trybun Santiago Bernabéu. Podkreślił, że rozumie prawo kibiców do wyrażania opinii, choć liczy na wsparcie trybun dla całej drużyny.
„Takie reakcje na pewno nie pomagają, ale kibice płacą za bilety i mają pełne prawo wyrażać swoje zdanie. Dużo lepiej jest czuć ich wsparcie, bo wtedy gramy mocniej – ja, Kylian, Jude i cały zespół. Łatwiej krytykować mnie, bo jestem tu od lat i należę do kapitanów. Wolę, żeby presja i gwizdy spadały na mnie, a nie na któregoś z młodszych zawodników” – powiedział Vinícius.
Brazylijczyk wierzy w powrót do formy
Piłkarz przyznał, że trudniejszy okres bardziej go złości, niż niepokoi. Przypomniał, że trafił do Realu Madryt jako 18-latek i mimo początkowych wątpliwości krytyków zdobył z klubem ponad 100 bramek oraz wiele trofeów.
„Nie martwię się, jestem raczej zły na siebie. Dołączyłem do tego klubu, gdy miałem zaledwie 18 lat. Wielu ludzi się ze mnie naśmiewało i mówiło, że nie będę strzelał goli, a dziś mam na koncie ponad 100 bramek i wiele trofeów zdobytych w tej koszulce. Przechodzę trudny okres, ale Vini zawsze wraca. Będę ciężko pracował, żeby ponownie wynieść drużynę na szczyt” – zapowiedział.
