Piłkarze reprezentacji Nowej Zelandii deklarują gotowość, by spotkanie z Iranem w fazie grupowej Mistrzostw Świata 2026 odbyło się poza Stanami Zjednoczonymi.
Decyzja i kontekst
Iran był jedną z pierwszych drużyn, które zapewniły sobie udział w Mundialu 2026, jednak uczestnictwo zespołu stoi pod znakiem zapytania od wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie pod koniec lutego. Trzy mecze Iranu w fazie grupowej zaplanowano na stadionach w Stanach Zjednoczonych, a spotkanie z Nową Zelandią ma odbyć się w Los Angeles.
Irańska federacja grozi bojkotem i nie chce grać na ziemi amerykańskiej, co stawia pod znakiem zapytania lokalizację tego meczu i skłania organizatorów do rozważenia przeniesienia spotkania poza terytorium USA.
Oświadczenia zawodników Nowej Zelandii
Nowozelandzki reprezentant Ryan Thomas oświadczył, że Iran zasłużył na udział w finałach i że jego koledzy nie obawiają się zamieszania wokół obecności tej drużyny. "Oni zasłużyli, by zagrać. Z naszej strony nie ma problemu, by spotkać się z nimi w Kanadzie lub Meksyku. Dla mnie osobiście nie ma to większego znaczenia" – powiedział Thomas. Zespół będzie miał bazę w San Diego, skąd droga do granicy z Meksykiem jest krótka.
Kosta Barbarouses dodał: "Niech zdecydują osoby odpowiedzialne za te sprawy. To w żaden sposób nie przeszkadza w naszej przygotowaniach i nie widzę powodu, by nie rozegrać meczu w Meksyku". Iran zadeklarował, że może bojkotować Stany Zjednoczone, ale nie planuje rezygnować z udziału w samym turnieju.
