Real Madryt chce, by sześć angielskich klubów, które wycofały się z projektu Superligi, pokryło część kosztów jego uruchomienia. Chodzi o około 80 milionów euro, mimo że w rozgrywkach nie odbył się ani jeden mecz.
Real Madryt chce podzielić koszty projektu
11 lutego Real Madryt ostatecznie zakończył udział w projekcie Superligi. Nie minęło jeszcze pięć lat od chwili, gdy 12 czołowych europejskich klubów ogłosiło utworzenie nowych rozgrywek. Turniej nigdy jednak nie wystartował.
Pozbawiony partnerów Florentino Pérez zawarł porozumienie wstępne z UEFA i European Football Clubs (EFC), dotyczące zakończenia trwających sporów prawnych. Real Madryt przedstawił ustalenia jako drogę do porozumienia i szansę na modernizację europejskiego futbolu.
Po wycofaniu się angielskich klubów i korzystnym dla projektu orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z grudnia 2023 roku sprawa przeniosła się na grunt prawny. Real Madryt domaga się, by sześć klubów Premier League pokryło swoją część początkowych kosztów przedsięwzięcia.
Wydatki związane z uruchomieniem projektu szacowane są na około 80 milionów euro. Real Madryt chce, by kwota została podzielona między kluby założycielskie. Dotychczas koszty promocji ponosiły głównie Real Madryt, Barcelona i Juventus.
Chodzi o Arsenal, Chelsea, Liverpool, Manchester City, Manchester United i Tottenham. Kluby wycofały się z projektu krótko po jego ogłoszeniu, pod presją kibiców. Później z udziału zrezygnowały także Atlético Madryt, Milan i Inter. Najdłużej przy projekcie pozostały Juventus i Barcelona. Kataloński klub ogłosił wycofanie się cztery dni przed ostateczną decyzją Realu Madryt.
Spór o miliardy i zapisy umowy
Roszczenie dotyczące kosztów projektu nie jest jedynym, które Real Madryt zgłosił w związku z nieudaną inicjatywą. W październiku 2025 roku klub i firma promująca rozgrywki, A22, zażądały od UEFA blisko 4,5 miliarda euro odszkodowania. Wskazały na straty finansowe, które miały powstać w wyniku działań federacji blokujących turniej.
Kluby założycielskie podpisały umowę akcjonariuszy spółki European Super League Company zarejestrowanej w Hiszpanii. Zawiera ona wiążące zapisy, na które obecnie powołuje się Real Madryt. Florentino Pérez mówił o nich już w 2021 roku: „Nie będę tracił czasu na wyjaśnianie, czym jest wiążąca umowa, ale fakty są jasne – kluby nie mogą po prostu odejść”.
Angielskie kluby nie zajęły stanowiska
Nie wiadomo jeszcze, czy angielskie kluby mają prawny obowiązek zapłaty. Kluczowe będzie ustalenie, jak należy interpretować ich zobowiązania dotyczące współwłasności i zarządzania projektem. Sześć klubów nie skomentowało sprawy. Ich stanowisko zakłada, że wszelkie zobowiązania wygasły w chwili oficjalnego ogłoszenia wycofania się z Superligi.
Do Realu Madryt dołączył Bernd Reichart, były dyrektor wykonawczy A22. Objął kierownictwo nad działem biznesowym klubu i będzie podlegał dyrektorowi generalnemu José Ángelowi Sánchezowi.
Real Madryt przez lata przedstawiał Superligę jako impuls do zmian w europejskich rozgrywkach. Projekt ostatecznie upadł, a porozumienie z UEFA i EFC nie zostało jeszcze sformalizowane. Klub domaga się teraz, by jego dawni partnerzy wzięli udział w finansowaniu przedsięwzięcia, które nie doczekało się rozegrania choćby jednego spotkania.
arsenal chelsea la liga liverpool manchester city manchester united piłka nożna real madryt tottenham
