José Mourinho udzielił obszernego wywiadu, w którym opowiedział o powrocie do Realu Madryt, relacjach z byłymi klubami i swoim odejściu z Romy. W najbliższą środę szkoleniowiec ponownie odwiedzi Rzym, tym razem jako rywal swojego byłego zespołu w Lidze Mistrzów.
Mourinho o powrocie do Realu Madryt
Trener wyjaśnił, że pogłoski o jego powrocie na Santiago Bernabéu pojawiły się, zanim doszło do jakiegokolwiek kontaktu. W tamtym czasie pracował w Benfice i był zadowolony z pobytu w klubie, położonym zaledwie kilka minut od jego domu. Zamierzał wypełnić trzyletni kontrakt.
„Kiedy zaczęły się plotki, pomyślałem: «To nie może być prawda». Byłem w Benfice, myślałem o Benfice i o jej przyszłości. Nigdy nie sądziłem, że to prawda” – powiedział Mourinho. Zainteresowanie Realu miało wzrosnąć po zmianie trenera w trakcie sezonu i niezadowalających wynikach zespołu.
Szkoleniowiec porównał powrót do Madrytu do powrotu do domu. „Trzy lata tutaj są jak 30 lat” – stwierdził.
„To nie ewolucja, a transformacja”
Mourinho uważa, że współczesny futbol przechodzi raczej cykliczne zmiany niż nieustanną ewolucję. Zwrócił uwagę na większe możliwości organizacyjne klubów i rosnącą liczbę osób pracujących przy zespołach. Wspomniał między innymi o licznych analitykach oraz pracownikach zajmujących się mediami społecznościowymi.
Zdaniem Portugalczyka zmieniła się także praca trenerów. Ich kariery są krótsze, a szkoleniowcy szybciej pojawiają się na szczycie i równie szybko mogą z niego zniknąć. Mourinho przypomniał spotkania UEFA, w których uczestniczyli między innymi Alex Ferguson, Fabio Capello, Giovanni Trapattoni, Marcello Lippi i Arsène Wenger.
„Studiowałem włoski futbol, żeby zrozumieć obronę strefową, a dziś gra się jeden na jednego. To nie ewolucja, a transformacja” – podkreślił.
O Manchesterze City, sędziach i przyszłości
Mourinho odniósł się także do sprawy Manchesteru City. Zauważył, że na ostateczne rozstrzygnięcie może być trzeba długo czekać, ponieważ po wyroku może nastąpić apelacja. „My dwaj, mając około 60 lat, musimy mieć szczęście, żeby dożyć ostatecznej decyzji” – zażartował.
Zapytany o przyszłość, odpowiedział, że zamierza pracować tak długo, jak pozwoli mu na to zdrowie. Nie zgodził się również z tezą, że jego relacje z sędziami są źródłem problemów. Stwierdził, że ma pecha, gdy trafia do określonych klubów. Wspomniał przy tym o sprawie Negreiry, która była szeroko komentowana po jego odejściu z Realu.
Wspomnienia o Romie i innych byłych klubach
Portugalczyk przyznał, że rozstanie z Romą bardzo go zabolało. Podkreślił, że nie zamierza krytykować klubu ani jego władz. „Kiedy odchodzę, robię to z czystymi rękami i poczuciem, że to miejsce na zawsze będzie moim domem” – powiedział.
Mourinho przypomniał, że w dniu jego przyjazdu do Rzymu na powitanie przyszły tysiące kibiców. Zaznaczył, że walczył dla nich i dał z siebie wszystko, a zwycięstwo w Lidze Konferencji miało duże znaczenie dla klubu. Za ważny moment uznał również finał Ligi Europy w Budapeszcie, przegrany przez Romę z Sevillą po rzutach karnych.
Szkoleniowiec wyjaśnił, że po tamtym finale miał odmienne zdanie od władz klubu na temat wydarzeń w Budapeszcie i swojej odpowiedzialności za obraźliwe słowa skierowane do sędziego w garażu. Dodał, że z powodu relacji z kierownictwem i różnicy zdań jego powrót z wakacji był dla niego bardzo trudny. Kilka miesięcy później odszedł z Romy.
Mourinho powiedział, że ma szczególną więź z większością byłych klubów. Wyjątkiem jest Tottenham, w którym pracował w czasie pandemii COVID-19, gdy stadion był niemal pusty, a możliwości kontaktu z ludźmi ograniczone. W Fenerbahçe spędził z kolei 13–14 miesięcy. Podkreślił, że rozstania z pozostałymi zespołami zwykle przebiegały dobrze, także wtedy, gdy był zwalniany.
Wizyta w Rzymie i sprawa Viníciusa
Przed powrotem do Rzymu Mourinho spodziewa się przede wszystkim szacunku ze strony kibiców. „Po raz pierwszy będę tam bez wsparcia fanów Romy. Nie oczekuję przyśpiewek ani transparentów, tylko dużego szacunku” – powiedział.
Trener opowiedział również o niedawnej wizycie Carlo Ancelottiego w ośrodku Realu. Były szkoleniowiec chciał porozmawiać z Viníciusem, dowiedzieć się, jak radzi sobie Rodrygo, jak rozwija się Éder Militão, a także odwiedzić kontuzjowanego wówczas Endricka. Mourinho zażartował, że codziennie mija w klubowych korytarzach zdjęcia Ancelottiego.
Odnosząc się do sprawy Gianluki Prestianniego i Viníciusa, Mourinho określił ją jako bardzo delikatną i trudną. Zaznaczył, że Prestianni został zawieszony, ale nie za rasizm, a on sam znalazł się pod presją opinii publicznej. „Masz zawodnika, który mówi: «To nieprawda». Nikt nie ma dowodów, że to prawda. Nie możesz zająć stanowiska. Cokolwiek powiesz, opinia publiczna i tak uzna je za błędne” – stwierdził.
Mourinho dodał, że z tej sytuacji zapamięta, iż po obu stronach byli – jak to ujął – „wspaniały chłopak” i „idealny chłopak”. Przyznał, że zarządzanie tą sprawą było dla niego bardzo trudne.
Benfica la liga liga mistrzów manchester city piłka nożna premier league real madryt Roma
